Witaj na łąkowym blogu

Jednoroczne łąki kwietne śmiertelną pułapką?

Od kilku lat łąki kwietne podbijają serca mieszkańców Polskich miast. Zastępowanie pospolitych trawników łąkami kwietnymi to nowy, wspaniały trend w zieleni miejskiej.

Słyszymy łąka kwietna, i na myśl od razu przychodzą setki kolorowych kwiatów, latające owady i atmosfera wiejskiej sielanki.
Jednak nowość zjawiska powoduje, że powstaje wiele błędnych interpretacji znaczenia terminu łąka kwietna, a co za tym idzie powstają niekorzystne dla owadów projekty miejskie, wykorzystywane są niewłaściwe rośliny, przede wszystkim jednoroczne najczęściej obcego pochodzenia zamiast rodzimych roślin wieloletnich. Dlaczego? Bo tańsze, bo więcej kolorów, bo podobno dłużej kwitną.

Skupię się na razie tylko na zagadnieniach dotyczących wykorzystywania jednorocznych roślin do tworzenia łąk kwietnych.

Zacznę od wzmianki prawnej. Otóż zgodnie z ustawą o nasiennictwie (Dz. U. poz. 1512, 2012 r.) wysiewanie mieszanek nasiennych służących ochronie środowiska jest sprzeczne z założeniami ww. ustawy. Mieszanka nasienna roślin służących ochronie środowiska winna pochodzić z udokumentowanego i rodzimego obszaru źródłowego. Zgodnie z art. 60 i 61 ww. ustawy nasiona wysiewanych roślin powinny pochodzić od gatunków rodzimych pozyskanych z siedlisk naturalnych lub gatunków rodzimych pozyskanych z uprawy.

Wysiew tylko jednorocznych rośliny na małych ale przede wszystkim na dużych obszarach miejskich jest moim zdaniem oszustwem a niekiedy, także i zbrodnią. Brzmi groźnie? Spokojnie, nie zobaczysz ofiar, nigdy też ich nie usłyszysz, a wiesz dlaczego? Bo nie giną ludzie… giną ci którzy nie mówią naszym językiem, giną często we śnie, giną niezauważone. Problem zatem nie istnieje, prawda? Przecież liczy się tylko wygląd, PR i kasa…

Dwa przestępstwa:

OSZUSTWO

Ktoś wpada na pomysł, że tylko przez jeden sezon zastąpi część trawników w mieście kwiatami. Okrasi projekt nazwą łąka kwietna i akceptacja społeczna zagwarantowana. Wspaniała inicjatywa! Wielki kolorowy pas między jezdniami lub inne miejsce zachwyci mieszkańców, ma być dużo, kolorowo i tanio, niech widzą, że coś się w mieście dzieje.
Panie zatem gdzie to oszustwo?

Na taki kwitnący obszar zaczną zlatywać się owady, różne gatunki, zwabione kolorami i różnorodnością kwiatów. Poczują, że znalazły odpowiednie miejsce dla siebie, jest pokarm i w końcu spokój od kosiarek, Uff!  Niestety najedzone będą tylko nieliczne gatunki owadów, które zaczną proces reprodukcji, zbudują gniazda, złożą jaja lub przezimują jako dorosłe osobniki, przyjdzie zima. Wiosną wylecą z gniazd i zaczną czekać na kwiaty, tyle ich było w zeszłym roku a teraz nagle nic?! Jak to możliwe?!
Dzieję się tak, ponieważ obce gatunki jednoroczne po zimie nigdy u nas nie będą kiełkowały w następnym roku. A owady odlecą oszukane, znów zaczną rozpaczliwie szukać źródeł pokarmu, większość z nich zginie, bo wokół same trawniki…
Zaraz zaraz, panie przecież zamiast obcych roślin można zastosować nasze rodzime gatunki jednoroczne!
O kurna, no racja! Spróbuj!
Oj… nie udało się?!
Nic w kolejnym roku nie kwitnie…! A powinno, wszak to rodzime gatunki więc nasiona powinny przetrwać okres zimy, co nie?! A wiesz dlaczego nic nie rośnie? Bo nasiona naszych rodzimych gatunków roślin jednorocznych owszem przezimują, ale zazwyczaj potrzebują wzruszenia gleby aby w kolejnym roku zakiełkować i tu pojawia się drugie przestępstwo…

ZBRODNIA

Inny pomysłowy człowiek wymyślił, że jego projekt potrwa kilka sezonów! Wow, nareszcie ktoś pomyślał i na kilka lat nastąpi zamiana trawników w kwietne kobierce. Kilka lat oszczędności na paliwie do kosiarek, hałasie i oczywiście mniejszej ilości spalin w powietrzu! No i poparcie jest i akceptacja społeczna też! Ładnie dla oczu, zdrowiej dla płuc i uszu, no i grosz w kieszeni miasta zaoszczędzony. Same korzyści, nikt nie ginie więc gdzie tu zbrodnia?

A no tu, na placu działań! Uprawia się teren, sieje nasiona, czeka na kwitnienie, pieli ręcznie z chwastów bo przecież jednorocznych roślin nie można skosić bo koniec z dalszym kwitnieniem! Cisza i brak spalin z kosiarek, na razie wszystko eko! Wow!
Owady się zlatują i postępują jak w opisie wyżej, następuje zima a po niej przychodzi wiosna lecz One tej wiosny nie dożyją! Dlaczego? Bo projekt zakłada, że w tym samym miejscu znów będą rosły rośliny jednoroczne. W myśl zasady: dużo, kolorowo i tanio. I tak co rok!
Nie ma znaczenia czy gleba jest wzruszona aby pobudzić do kwitnienia rodzime rośliny jednoroczne czy zaorana pod wysiew nowych nasiona obcych gatunków. Taki obszar staje się miejscem zbrodni!

Co poczuje biedronka siedmiokropka zimująca w wierzchniej warstwie gleby lub w darni zabita przez agregat uprawowy przed nadejściem wiosny? Czy trzmiele: rudy, rudonogi czy ziemny znajdą drogę ze swych zimowych kryjówek jeśli wszystko zostanie przeorane? Czy z wyprzedzeniem dowiedzą się o swoim losie dzikie zapylacze również zimujące w glebie? Co powiesz kolonii mrówek? Co z nowym pokoleniem pasikonika zielonego? Obchodzi Cię ich los? Na prawdę tak ma wyglądać ochrona przyrody?

A co z monokulturami w miastach? Pas rzepaku świetnie wygląda i odżywia pszczoły miodne, ale na krótko! Czasem jeszcze krócej niż nam się wydaje lub wcale gdy do akcji wkroczy słodyszek rzepakowy! Nie przejmuj się, możesz przecież użyć chemii, mały prosty oprysk w mieście, w końcu chodzi o kwitnienie! Ma być kolorowo, dużo i tanio! Pamiętasz?

Ponad to każdorazowa uprawa gleby powoduje jej zubożenie, wysychanie, utratę materii organicznej, zaburzenie właściwości fizyko-chemicznych gleby a przede wszystkim podczas uprawy gruntu do atmosfery wydostaje się węgiel (C), który ponownie staje się gazem cieplarnianym po połączeniu z tlenem.

ROZWIĄZANIE

Moim zdaniem jednym z najlepszych rozwiązań przy zakładaniu łąk kwietnych w nowych miejscach jest połączenie niewielkiej ilości roślin jednorocznych (zwabią owady) z roślinami wieloletnimi, trawami i turzycami (dadzą miejsce do rozwoju m. in. dziesiątkom gatunków owadów w kolejnych latach).

Zamknij oczy i popatrz oczami wyobraźni… czyż nie lepiej jeśli w pierwszym roku od wysiewu przede wszystkim zobaczysz znany nam widok polnych chwastów? Dumnie unoszące się nad ziemią kwiatostany rumianu polnego, maku polnego, kołyszące się na wietrze kwiaty chabra bławatka, kąkola polnego czy ostróżeczki polnej. Zagorzałek późny też jest rodzimą rośliną jednoroczną, ale niesamowicie ważną gdyż to jedyna roślina żywicielska pszczoły o nazwie spójnica zagorzałka. Jakie wspomnienie przyjdzie Ci do głowy gdy poczujesz aromat rumianku pospolitego? Nawet minimalny dodatek obcej lwiej paszczy nie zaszkodzi, bo zwabi trzmiele, a już w kolejnym roku zakwitnie dla nich wieloletnia lnica pospolita! Wszystko to się uda i będzie trwało! Bez uprawy gleby co rok! Bez oszustw, bez zabójstw! Na prawdę warto 😉

Możesz mieć realny wpływ na ochronę przyrody zwiększając bioróżnorodność otoczenia, warto zastosować rodzime gatunki roślin. Mieszanki nasion z takimi roślinami znajdziesz TUTAJ

Drugie świetne rozwiązanie to wysiew mieszanki zawierającej tylko nasiona roślin wieloletnich i odrobina cierpliwości w oczekiwaniu na pierwsze kwiaty 😉

Niedawno na łamach swojego bloga p. Łukasz Łuczaj słusznie zapytał: „O jaką łąkę walczymy?”, a ja dodatkowo zapytam: Komu chcesz pomóc siejąc łąki kwietne?

Architekcie, Aktywisto, Urzędniku, Obrońco Przyrody, Wykonawco… co odpowiesz?

Zakładajmy łąki gdzie się da, ale róbmy to mądrze i w sposób przemyślany pod kątem doboru roślin, terminu siewu, sposobu uprawy oraz odpowiedniej pielęgnacji 😉